Stało się. Nikt Realowi Madryt nie odbierze tego, co dokonał w sobotni wieczór w Cardiff. „Królewscy” stali się pierwszą drużyną, która obroniła tytuł w Lidze Mistrzów.

Jeszcze przed meczem finałowy pojedynek zapowiadał się na wyrównane widowisko. Przemawiał za tym szereg argumentów czysto piłkarskich, mówiących, że Juventus jest w stanie powstrzymać gwiazdy z Madrytu. Tak było jednak do pierwszego gwizdka. Potem zwyciężył wyrachowany futbol Zidane’a i piłkarska jakość, której Realowi nie brakuje.

Tak dobrą drugą połowę w wykonaniu zawodników z Madrytu widzieliśmy kilka razy w sezonie. Za każdym razem rezultat był ten sam – przeciwnik nie miał co zbierać. Nawet trenerzy w przedmeczowych zapowiedziach uznawali, że jeśli Real będzie grał na swoim najwyższym poziomie, to nic nie można mu zrobić. Tak było i tym razem

O ile jeszcze po pierwszej połowie fani „Starej Damy” mogli łudzić się, że z Realu zejdzie powietrze, o tyle jednak już w drugiej podopieczni „Zizou” zaprezentowali galaktyczną jakość. W środku dzielił i rządził Casemiro, który uwieńczył występ bramką, na skrzydłach jak zwykle czarowali Marcelo i Carvajal, różnicę zrobiły także zmiany przynosząc świeżość i bramkę Asensio. Z przodu był także niezawodny Cristiano. Portugalczyk dołożył dwie bramki, zapewnił sobie tytuł najlepszego strzelca CL piąty raz z rzędu i kolejny raz uciszył krytyków.

Na stadionie w Cardiff napisała się więc historia. Żaden klub w historii nie obronił Champions League w jej obecnym formacie (od 1993 roku). I trzeba będzie czekać przynajmniej kolejne dwa lata, aż dokona tego ktoś inny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *