W piątkowy wieczór Wisła Kraków przegrała z Arką w Gdyni 1:3 (1:2). Oglądając grę „Białej Gwiazdy” po przerwie reprezentacyjnej można dojść do kilku wniosków, które jednak nie będą tak optymistyczne jak ostatnio.

Carlitos potrzebuje drugiego napastnika
Biegał, walczył i się starał… To było jednak za mało na silną i fizyczną obronę Arki, która skutecznie potrafiła wyłączyć Carlosa Lopeza z gry. Po poprzednich meczach wyraźnie widać, że hiszpański napastnik potrzebuje drugiego zawodnika, który będzie grał wyżej od niego, dzięki czemu zostawi mu więcej miejsca w sferze przed stoperami. W przeciwnym wypadku jest strasznie osamotniony.

Ubytki nie zostaną łatwo zastąpione
Mączyński i Brlek to para środkowych pomocników, która miałaby pewny plac w obecnym sezonie. Obaj z odpowiednimi umiejętnościami, znający swoją wartość i ograni na poziomie ekstraklasy. Ich odejście było ogromną stratą dla poziomu sportowego i choć bez pierwszego jeszcze było życie, o tyle odejście młodego Chorwata było gwoździem do trumny, który przetrącił kręgosłup drużyny. Kiko Ramirez próbuje znaleźć odpowiednich wykonawców jego planu na tej pozycji, jednak nie ma łatwego zadanie. Tym bardziej, że…

Nowi piłkarze potrzebują aklimatyzacji
Ze Manuel, Jesus Imaz, czy Tibor Haililović to zawodnicy, którzy wzmocnili Wisłę w ostatnim. Ten ostatni wprawdzie trenuje z zespołem już dłuższy czas, jednak w każdym z tych przypadków widać podobny schemat. Zawodnik ma umiejętności i rozumie na czym polega gra w piłkę, ale jednak nie potrafi tego pokazać na boisku. Nie nastraja to dobrze, gdyż punkty potrzebne są już tu i teraz.

Gonzalez nadal jest elektryczny
Ivan Gonzalez przygodę z Wisłą rozpoczął od dwóch żółtych kartek, co w konsekwencji skutkowało czerwoną kartką w meczu przeciwko Jagiellonii. Już w poprzedniej rundzie Hiszpan pokazał, że potrafi „zbierać” sędziowskie napomnienia, a w tym również nie jest inaczej. Na ogół pewny stoper potrafi jednak stracić głowę i zanotować fatalną stratę. W Wiśle podobnego stopera już mieli – nazywał się Guzmics i w dłuższej perspektywie jednak na niego nie narzekano.

Długa piłka nie jest pomysłem na lata
Gdy na początku sezonu będąca w przebudowie Wisła grała mocno bezpośrednią piłkę wywołało to mniejsze bądź większe zaskoczenie. W Krakowie kibice przyzwyczajeni są bowiem do zgoła odmiennego stylu gry, tego opartego na większej liczbie krótkich podań. Dopóki przynosiło to efekty nie można było jednak kwestionować tego założenia. Teraz jednak, gdy brakuje drugiego napastnika i nie ma kto zbierać drugich piłek, a rywale przeczytali już ten styl gry widać, że formuła się wyczerpała i nie można tak grać przez cały sezon. Od trzech meczów Wisła nie wygrała i może warto z Piastem u siebie (!!!) pokazać właśnie słynną „krakowską piłkę”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *