Stadion w Lublinie to obiekt, na którym rozgrywano mecze fazy grupowej Mistrzostw Europy U-21 w czerwcu tego roku. Na co dzień jednak rozgrywane są na nim spotkania na czwartym poziomie rozgrywkowym.

To najniższy poziom na jakim służą obiekty miast gospodarzy młodzieżowego Euro (wyłączając Bydgoszcz, na której nikt nie gra). I choć estetyka stadionu robi swoje, to z różnych powodów ten 15-tysięcznik w większości stoi pusty.

Na Arenie Lublin byłem w ostatnią sobotę (7 października) przy okazji wyjazdu naszych małopolskich Wiślan Jaśkowice na mecz z Motorem Lublin w ramach trzecioligowych rozgrywek. Frekwencja na tym meczu wyniosła 2200 osób, co stanowi zaledwie 14% pojemności stadionu. Wpływ na to mógł mieć protest kibiców Motoru, który w tym mieście nie jest niczym nadzwyczajnym.
Przyznam szczerze, że choć pustki na stadionie zawsze przerażają to sam obiekt jest estetyczny i zobaczenie go nie było stratą czasu. Krzesełka na obiekcie cieniowane są w kolorze niebieskim, wszystkie miejsca są zadaszone. Zastrzeżeń nie można mieć do murawy, która – jak na standardy trzeciej ligi – prezentowała się zaskakująco dobrze.

Nowe budownictwo widać również we wnętrzu stadionu i naprawdę trudno znaleźć elementy do których można się przyczepić oglądając mecz. Z punkty widzenia pracy mediów na miejscu są dwie sale konferencyjne, z których jedna pozostała jeszcze z czasów młodzieżowego Euro i jest nieużywana, gdyż konferencje Motoru odbywają się na tej mniejszej.

Pewnym minusem pracy na stadionie jest jednorzędowa trybuna prasowa podobna do tej ze stadionu Cracovii. Dziennikarze muszą siedzieć wzdłuż płyty boiska, co sprawia, że Ci siedzący na bokach mają znacznie ograniczoną widoczność. W odróżnieniu jednak od trybuny prasowej przy ul. Kałuży widoczności w Lublinie nie zasłaniają kibice. Tutaj są oni na dole, gdyż sama „prasówka” przypomina balkon, co też mogło być przyczyną właśnie takiego jej ulokowania.

O ile sama architektura jest utrzymana w nowoczesnym budownictwie, o tyle nie można powiedzieć że wewnętrzny wystrój temu dorównuje. Nie wymagam oczywiście nie wiadomo jakich cudów, jednak to co od razu rzuca się w oczy to obrandowanie z czasu MME. Mimo, że od tego wydarzenia minęło już ponad prawie pół roku, to na stadionie nadal pojawiają się niebieskie tablice z logo mistrzostw (UEFA room, press conference, referees). Jedynym działającym internetem jest sieć wifi – jakby inaczej – EuroU21.

To są jednak, jak mawia klasyk, te detale. Nie wpływają na całość oceny, bo ta nie może nie być pozytywna. Zresztą, sam Motor jak na standardy trzeciej ligi zachowuje się niezwykle profesjonalnie. Tak jakby sam obiekt go do tego zobowiązywał i był spragniony profesjonalizmu. Chociaż poza boiskiem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *