W ostatni weekend listopada miałem przyjemność przebywać w Madrycie i choć stadion Atletico nie był głównym celem wycieczki, to jednak nie darowałbym sobie, gdyby nie udało się go zobaczyć.

Atletico na nowy stadion wprowadziło się od sezonu 2017/2018. Vicente Calderon znajdujące się na brzegu rzeki Manzanares miało usunąć się w cień, by ustąpić miejsca obiektowi z drugiego końca miasta. 16 kilometrów na wschód od starego stadionu powstał nowy – Estadio Wanda Metropolitano.

Z klubowego muzeum dowiadujemy się, że w przeszłości Atletico grało już na stadionie o podobnej nazwie. Wtedy jednak obiekt mieścił się bliżej centrum, w odległości kilku minut od Santiago Bernabeu. Zespół „Rojiblancos” występował na Estadio Metropolitano w latach 1923-1966, dopiero później przeniósł się na Vicente Calderon, gdzie piłkarze oglądani byli aż do maja tego roku. Ogółem w historii Atletico drużyna występowała na sześciu obiektach. Jej początki przypadały na Campo del Retiro (1903-1913), a poprzednikiem Metropolitano było Campo de O’Donnel (1913-1923). W czasie wojny zdarzało się także rozgrywać spotkania na Estadio de Vallecas. Doskonale temat stadionów tego klubu opisuje infografika w dzienniku El Pais.

Historia stadionów Atletico

Obecna Wanda pierwotnie była stadionem lekkoatletycznym z bieżnią wokół murawy. Od 2011 trwała jednak przebudowa obiektu, a wszystko po to, żeby był on gotowy na Igrzyska Olimpijskie 2016. Finalnie jednak Madryt przegrał batalię o ich organizację, na miejscu bieżni powstały nowe krzesełka, a całość przejęło Atletico.

Na stadion dojechać można linią metra nr 7, wysiadając oczywiście na przystanku o wdzięcznej nazwie „Estadio Metropolitano”. Po wyjściu z tunelu ukazuje nam się olbrzymi betonowy plac, który w dniu meczu musi tworzyć morze kibiców zmierzających w jedną stronę – ku stadionowym bramkom. Okolica jest natomiast nadzwyczaj surowa. Sucha trawa, ziemia, beton…to nie zostało jeszcze skończone.

Po minięciu klubowego sklepu i pokonaniu kilkunastu schodów jesteśmy już pod bramami stadionu i możemy rozpocząć zwiedzanie. Tour Metropolitano bez przewodnika kosztuje 16 euro i jest dość skromny, obejmuje: trybunę VIP, salę konferencyjną, szatnię, murawę i strefę mieszaną. Pucharów ani historii Atletico tutaj nie znajdziemy, jest ona jeszcze na Calderon.

Rekompensuje to jednak wystrój stadionu, który już od pierwszego wejrzenia onieśmiela nowoczesnością. Estetyczne wnętrza z niezwykle zadbanymi dywanami, mnóstwo miejsca na trybunie, a także ocieplane krzesełka sprawiają, że mecz musi się tutaj oglądać z dużym komfortem. Szczególnie te ostatnie zrobiły na mnie spore wrażenie. No bo przecież nie co dzień zdarza się, żeby wszystkie krzesełka na stadionie były podbite miękkim syntetycznym materiałem. O sektorze VIP i podłokietnikach nawet nie wspominając… Murawa na „Wandzie” znajduje się blisko krzesełek. Około 68 tys. kibiców, oprócz komfortowych warunków ma także doskonały widok na plac gry.

Największe stadionie zrobił na mnie jednak sklep klubowy położony obok stadionu. Gra świateł uderzający już od samego wejścia i szeroki wybór asortymentu sprawiają, że gdybym był kibicem „Los Colchoneros” to niechybnie rzuciłbym się w wir zakupów. Na szczęście udało mi się powstrzymać.

Co można powiedzieć na podsumowanie stadionu? Jest perfekcyjnie nowoczesny! Z każdego zakamarka wprost emanuje jakość i świeżość wykonania, jednak nie powinno to dziwić – nie minęło przecież jeszcze nawet pół roku od pierwszego meczu. W powietrzu unosi się także zapach nowości. Ten sam, który znamy z nowego samochodu, czy świeżo otwartej paczki z książką. To pewnie minie w najbliższej przyszłości, jednak nowoczesności i designu słynnego już „kapelusza” Wandy (widzianego z oddali) prędko nikt Madrytowi nie zabierze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *