Meczem z Kolumbią zakończył się bez wątpienia jeden z lepszych okresów naszej reprezentacji, a już na pewno najlepszy za mojego życia. Za te niespełna cztery lata chciałbym tej kadrze podziękować.
To nie jest tekst wyłącznie po niedzielnym meczu z Kolumbią. Tam piłkarze zdecydowanie rozczarowali, a w temacie klęski powiedziane zostało już niemal wszystko. To raczej moje podsumowanie minionego okresu.

Po październikowym meczu z Czarnogórą pisałem na blogu: (LINK)

(…)łaska kibica nie jest wieczna.

Niestety, forma piłkarza też nie i oglądając dzisiejszą kadrę należy mieć tego świadomość. Dzisiejsi bohaterowie nie będą wieczni, a nikt nie zagwarantuje, że ta kadra w przyszłości również będzie przynosić radość. Może się okazać, że właśnie teraz jest jej szczyt i właśnie teraz przychodzi nam oglądać apogeum jej sukcesu.

Widzimy, że nie jest to drużyna pozbawiona wad. Są one głośno opisywane przez Lewandowskiego, ale jakoś dziwnie, akurat w tej kwestii nikt nie chce go słuchać. Brakuje jej w defensywie, na ławce i w głowie jako kolektywowi.

Mundial brutalnie zweryfikował tą drużynę. O błędach z meczu z Senegalem pisałem w poprzednim wpisie. Kolumbia, będąc zwyczajnie lepszym zespołem, te braki jeszcze bardziej uwypukliła. Braki spowodowane były zapewne wieloma składowymi, bo tak jak sukces ma wielu ojców, tak i na porażkę składa się kilka czynników.

Powody te można mnożyć zaczynając od taktyki, na przygotowaniach i atmosferze kończąc. Pewnie przez kolejne dni będziemy świadkami kolejnych nowin wychodzących z obozu kadry mówiących o tym, co działo się w drużynie. I dlaczego było tak źle.

Bo że tak właśnie było nikt o zdrowych zmysłach nie ma prawa wątpić, a mydlenie oczu z ostatniej konferencji prasowych nie trafiło do zdecydowanego grona kibiców. Uwypuklanie sukcesu w obliczu kryzysu jest jedną ze strategi PR-owych, lecz w tym wypadku wyraźnie nie zdała ona egzaminu. Mówienie o braku piłkarskiej jakości w przypadku naszych zawodników również jest kpiną. Przypomnijmy chociażby skład klubów, który wybiegł na mecz z Kolumbią.

Juventus – Legia, Southampton, BVB – Lokomotiw, Ludogorec, West Brom, Sampdoria – Napoli, Bayern, Sampdoria.

Zawodnicy z Iranu i Maroka mogliby się zaśmiać w twarz z takich tłumaczeń, bo jednak oni potrafili nadrobić braki jakościowe walką i zaangażowaniem, co według naszego kapitana nigdy nie zdałoby egzaminu. Konferencja była jednak jedynie rysą na szkle. Łyżeczką dziegciu w całej beczce ostatnich pozytywnych wyników. Nie można jej bagatelizować i przymykać na nią oko, lecz w całej sytuacji pamiętajmy o poziomie z jakiego zaczynaliśmy.

Ja chciałbym trenerowi Nawałce podziękować.

Tak samo mocno jak i piłkarzom.

Chciałem podziękować Reprezentacji Polski 2014-2018.

Kadrę w tym okresie oglądało się bardzo dobrze. Jej mecze gwarantowały sól piłki nożnej – emocje, które zazwyczaj kończyły się szczęśliwie, zwycięsko. Dla tych momentów warto było włączać telewizor i przybywać na stadion. To ona odbudowała wizerunek polskiej piłki po klęsce w EURO 2012 i w trakcie eliminacji do kolejnego mundialu.

W tym momencie kończy się pewien etap. Dziękuję, że byłem jego świadkiem.

A za mundial przeproście w Lidze Narodów. Znacznie bardziej wolę, gdy piłkarze odpowiadają na boisku niż w trakcie konferencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *