Trener Maciej Stolarczyk poinformował na konferencji prasowej, że Paweł Brożek wznowi treningi z Wisłą Kraków. Cóż, biorąc pod uwagę jego majowe pożegnanie można się zastanawiać, kto na tym bardziej skorzysta.

Na wstępie należy dodać, że treningi nie są od razu podpisanym kontraktem. Brożek nie będzie póki co zawodnikiem Wisły, a co za tym idzie nie będzie mógł występować w oficjalnych meczach. Dopiero po kilku przepracowanych jednostkach treningowych obie strony mają zdecydować, czy jest sens brnąć dalej w ten związek. Na tę chwilę klub uważa, że tak (chciał nawet od razu zaproponować mu kontrakt), natomiast wątpliwości ma sam piłkarz. Nie ma w tym nic dziwnego. W końcu to on ma najwięcej do stracenia.

Takiego pożegnania jakie było udziałem Pawła Brożka nie powstydziliby się najlepsi zawodnicy świata. Ostatni mecz przed własną publicznością, ostatni strzał, który wpada do bramki i przedłuża szansę na walkę o europejskie puchary, ostatnie emocje kibiców….To kawał historii wobec której nie można przejść obojętnie. Nie sposób się także wypowiadać o takiej postaci jak Brożek bez udziału towarzyszącym temu emocji. To przecież jeden z najlepszych strzelców w historii Wisły, który z klubem był na dobre i na złe. Jego gwiazda gasła jednak z roku na rok coraz bardziej, a ostatnie uderzenie na stadionie przy R22 tylko to przykryło. Brożek starzał się bardzo brzydko.

Niewiele wskazuje by teraz miało się stać inaczej, w związku z tym sam piłkarz najwięcej ryzykuje w całej tej transakcji. Paweł młodszy nie będzie. Nie powiedziane, że teraz kontuzje będą go omijać. Organizm być może już nie jest gotowy na takie obciążenia, natomiast oczekiwania kibiców nie będą maleć. Po kolejnym meczu bez gola zacznie się wypominanie i odliczanie minut. Legenda zacznie rozmieniać się na dobre.

W takiej sytuacji to Brożek jest stroną, która może w całej sytuacji najwięcej stracić. Klub tak naprawdę niczym nie ryzykuje. Za stosunkowo niewielkie pieniądze uda się pozyskać kolejnego napastnika, który w obliczu kartek, kontuzji, czy niekorzystnego rezultatu będzie w stanie wejść na końcowe minuty. Jeśli się nie sprawdzi – trudno. Plusem dla klubu jest także pozyskanie mocnej postaci w szatni, choć jednocześnie można się zastanowić, czy taką rolę nie powinni przejąć inni zawodnicy.

Może się jednak okazać, że powrót Brożka to grunt pod zimowe odejście Zdenka Ondraska. Nie jest tajemnicą, że Czech ma jeden z najwyższych kontraktów w drużynie i jeśli dość dużo z niego nie zejdzie, to w Krakowie wiosną go raczej nie zobaczymy. Wtedy klub zostałby właśnie z Brożkiem i Marko Kolarem, który jednak nie przekonuje do siebie kolejnych trenerów. W sytuacji kryzysowej można wystawić na środku Rafała Boguskiego, ale chyba wszyscy zgodzimy się, że byłaby to ostateczność.

Z perspektywy klubu jest to więc korzystna transakcja. Piłkarz z kolei kolejny raz może oddać przysługę klubowi, stawiając go ponad siebie. Kibice mogą jedynie oczekiwać, że ten epilog będzie również szczęśliwy dla strzelca 166 bramek w barwach „Białej Gwiazdy”. Jeśli kontrakt zostanie podpisany już wkrótce będzie można usłyszeć „Paweł, czekamy na kolejne”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *